I D E A
 
R E G U L A M I N
 

K O N K U R S
D R A M A T U R G I C Z N Y

 

K O N T A K T
 
Windowisko  2 0 0 9
Windowisko  2 0 0 8
Windowisko  2 0 0 7
Windowisko  2 0 0 6
Windowisko  2 0 0 5
Windowisko  2 0 0 4
Windowisko  2 0 0 3
Windowisko  2 0 0 2
Windowisko  2 0 0 1
Windowisko  2 0 0 0
Windowisko  1 9 9 9

 


 


 

II Ogólnopolski Festiwal Sztuk Autorskich „Windowisko” 2000

O Grand Prix Windowiska 2000 walczyć będzie 10 grup teatralnych, teatralnych najlepszy spektakl wybierać będzie jury w składzie: Piotr Cieplak, warszawski reżyser (jego „Wesołe kumoszki z Windsoru” zdobyły pierwszą nagrodę tegorocznego Festiwalu Szekspirowskiego), Maciej Nowak – dyrektor NCK i redaktor naczelny miesięcznika „Ruch teatralny” oraz Leszek Badyl, choreograf, twórca teatru Dada von Bzdulow.

Podczas trzech dni festiwalu zobaczymy m.in. gorzowski Teatr Kreatury i Teatr Międzymiastowa z Warszawy – oba celnie, w niezwykle twórczy sposób komentują współczesną rzeczywistość.

Ważne będzie na pewno spotkanie ze szczecińskim Teatrem lalek Pleciuga, który pokaże wyreżyserowaną przez Annę Augustynowicz sztukę młodziutkiej, blisko dwudziestoletniej Anety Wróbel „Co się dzieje z modlitwami niegrzecznych dzieci”. Spektakl, gdzie publiczność wraz z grającymi za jej plecami aktorami przegląda się w lustrze, opowiada o braku miłości, odrzuceniu.

Obok grup z Łodzi, Chodzieży, Nowej Soli czy Wągrowca pojawi się silna reprezentacja trójmiejska. Do konkursu stanie m.in. sopocki Teatr Świnia, który pokaże spektakl „Światłowstręt” autorstwa siedemnastolatek, siedemnastolatek dwaj licealiści z Gdyni tworzący Teatr Serce Carlosa odegrają swoją historię „Serce Carlosa” – parodię telenowel, którą oglądaliśmy już podczas „Niekabaretu” Macieja Nowaka.

W ramach imprez towarzyszących zaprezentuje się z kolei festiwalowy gospodarz, teatr Zielony Wiatrak Marka Branda z „Trzema historiami z…”, raz zabawną, raz refleksyjną opowiastką o różnych odcieniach miłości, ludzkich marzeniach i tęsknotach.

Sopocka Stajnia Pegaza Ewy Ignaczak pokaże znane już gdańskiej publiczności, powstałe na kanwie Grassowskiego „Turbota” „Rybołówstwo”, a Marek Kocot z gdyńskiego Teatru Miejskiego wraz z innymi trójmiejskimi aktorami zaprezentuje farsę kryminalną „Ogród rogaczy”.

W ramach festiwalu odbędą się również kilkudniowe warsztaty dramatopisarskie prowadzone przez Tadeusza Słobodzianka i Ingmara Villqista.

Z okazji drugiej edycji festiwalu miesięcznik „Ruch teatralny” wydał specjalny dodatek zatytułowany „Dramaturgia poboczy”, w którym znajduje się osiem niepublikowanych dotąd dramatów.


WERDYKT JURY II FESTIWALU MAŁYCH FORM TEATRALNYCH WINDOWISKO 2000

Jury festiwalu:
Piotr Cieplak, reżyser – przewodniczący jury
Maciej Nowak, redaktor naczelny „Ruchu teatralnego” oraz działu „Kultura” Gazety Wyborczej
Leszek Bzdyl, choreograf, aktor, twórca autorskiego teatru Dada Von Bzdulow

postanowiło nie przyznawać Grand Prix.

Trzy równorzędne nagrody otrzymały teatry:

Teatr Kreatury z Gorzowa Wielkopolskiego za spektakl „Radosny żywot głupka”
Teatr Międzymiastowa z Warszawy za spektakl „Dzień roboczy”
Teatr Za Horyzontem 2 z Chodzieży za spektakl „Opowiedz mi tę historię jeszcze raz”.

Nagrody za teksty dramatyczne otrzymali autorzy:

Krzysztof Cibor z Teatru Międzymiastowa za tekst „Dzień roboczy”
Robert Konowalik za dramat „Dwie Pragi”.


PROGRAM II FESTIWALU SZTUK AUTORSKICH WINDOWISKO 2000

5 października 2000

17.30 Uroczysta inauguracja festiwalu (duża scena)
18.00 „Trzy historie z...”, Zielony Wiatrak, Gdańsk – impreza towarzysząca
19.00 „Serce Carlosa”, Serce Carlosa, Gdynia
20.00 „Krakersy”, Teatr Wiczy, Brodnica – impreza towarzysząca

6 października 2000

18.00 „Światłowstręt”, Teatr Świnia, Sopot
18.45 „Spotkania Marty ze śmiercią”, BAZAK Studio Form Artystycznych – impreza towarzysząca
20.00 „Dwie Pragi”, Teatr Fieter, Ozimek
21:15 „Chity Chity Bang Bang”, Teatr Von Grovitz, Wągrowiec

7 października 2000

17.00 „Narzędzia tortur”, Terminus A Quo, Nowa Sól
18.30 „Kefir”, Grupa Teatralna Dziewięciosił, Łódź
19.30 „Rybołówstwo”, Stajnia Pegaza, Sopot – impreza towarzysząca
20.30 „Radosny żywot głupka”, Teatr Kreatury, Gorzów Wlkp.

8 października 2000

17.00 „Opowiedz mi tę historię jeszcze raz”, Teatr Za Horyzontem II, Chodzież
18.00 „Ogród Rogaczy”, Teatr z Trójmiasta – impreza towarzysząca
19.00 „Dzień roboczy”, Teatr Międzymiastowa, Warszawa
20.00 „Co się dzieje z modlitwami niegrzecznych dzieci?”, Teatr Lalek Pleciuga, Szczecin – impreza towarzysząca
21.30 Ogłoszenie werdyktu jury, wręczenie nagród, zakończenie festiwalu
 


PRASA O II FESTIWALU SZTUK AUTORSKICH WINDOWISKO 2000

Portret rodzinny
Co się dzieje z modlitwami niegrzecznych dzieci" to dramat dla dorosłych, który napisała nastoletnia dziewczyna. Historia patologicznej rodziny opowiedziana została przy pomocy lalek. Widzowie siedzieli przed lustrem, w którym odbijała się akcja.

Spektakl w reżyserii Anny Augustynowicz zamknął II Festiwal Małych Form Teatralnych Windowisko 2000. Impreza zakończyła się w niedzielny wieczór.Sztukę, którą napisała dwa lata temu Aneta Wróbel, wystawił szczeciński Teatr Lalek Pleciuga. Podczas przedstawienia podpatrywaliśmy rodzinę, której życie samo w sobie przypominało kiepski spektakl, odgrywany według napisanego dawno temu scenariusza. Kobieta nosiła maskę żony, mężczyzna maskę męża. Byli również rodzinni statyści, jak stojący trochę z boku dziadek. Z wewnętrznie bezbarwnymi ludźmi kontrastowały uosabiające je pstrokate marionety. Jedyną postacią graną wyłącznie przez żywego aktora było niekochane, upośledzone dziecko - świadek rodzinnych wydarzeń. Niezbędny element domowej scenografii stanowił wazon z kwiatami, o obecność którego upominała się podczas każdego obiadu matka. Poszczególne akty "dramatu" oddzielone były posiłkami, poprzedzonymi modlitwą. Rutynę rodzinnego życia rozrywa kochanka ojca rodziny, która pewnego dnia przekracza progi jego domu.Nie było w spektaklu szczecińskiego teatru przemocy czy gwałtu. Atmosfera chłodu, poczucie, że "coś tu nie gra" budowana była za pomocą tworzonych co chwila, dotkliwych dysonansów. Powstawały one w wyniku zetknięcia obumarłych emocjonalnie członków familii z nasyconymi rodzinną symboliką rekwizytami: stołem jako miejscem spotkań, czy ogromną ramą obrazu, zakreślającą przestrzeń sceniczną (co nasuwało wrażenie, że oglądamy portret rodzinny). Kreowała je również puszczana co jakiś czas z taśmy piosenka kilkuletniego dziecka. - To jest także nasz świat, nie możemy od niego uciekać - chcieli powiedzieć nam artyści, gdy w lustrze obserwowaliśmy nie tylko ich, ale i siebie.W niedzielny wieczór rozdano również nagrody Windowiska. W konkursie wystąpiło osiem teatrów. Jury w składzie: Piotr Cieplak, reżyser związany z warszawskim Teatrem Powszechnym, Maciej Nowak oraz Leszek Badyl, choreograf i tancerz, postanowiło nie przyznawać Grand Prix. – To nie znaczy, że było źle – mówił Bzdyl. – Po prostu podczas tego Windowiska nie było spektaklu tej rangi, co zeszłoroczny „Oskar i Ruth” teatru Kriket.Trzy równorzędne wyróżnienia otrzymały teatr Kreatury z Gorzowa Wielkopolskiego za „Radosny żywot głupka”, teatr Za Horyzontem II z Chodzieży za „Opowiedz mi tę historię jeszcze raz” oraz teatr Międzymiastowa za „Dzień roboczy”. Nagrody za najlepsze scenariusze ufundował marszałek województwa pomorskiego. Otrzymali je Krzysztof Cibor za "Dzień roboczy" oraz Robert Konowalik za "Dwie Pragi".
Krzysztof Górski, „Gazeta Morska”, 10 października 2000

Mów mi Prometeusz
Spektakl dobry budzi sprzeczne emocje. Tak było w przypadku "Narzędzi tortur" teatru TERMINUS A QUO z Nowej Soli. Wczoraj zakończył się II Festiwal Małych Form Teatralnych Windowisko.

Artyści TERMINUS A QUO robili teatr na oczach widzów. Ba, w pewnych momentach lekceważyli Edwarda (reżysera, a zarazem postać z dramatu) i na scenie zaczynał panować rozgardiasz. Swoje "Narzędzia tortur" Edward Gramont, twórca istniejącego już ćwierć wieku teatru, zadedykował Prometeuszowi. Dlaczego grecki bóg ognia i dobroczyńca ludzkości, postać pełna patosu, został wybrany na bohatera dramatu? - To odwołanie się do kolebki kultury europejskiej, co mówię, kultury światowej - odpowiada Gramont w swoim tekście. Prometeusz jest mu potrzebny także dlatego, że jest symbolem nadziei, którą reżyser z ogromną zaciekłością niszczy. W przedstawieniu z Nowej Soli "kolebka kultury" zostaje wywrócona, "dziecko" zaś wypadło z niej, wybijając sobie ząbki. Prometeusz nie ma w tym spektaklu nic ze swojego patosu. Jest antybohaterem, anty-Grekiem. Kobietą o przeciętnej urodzie, ubraną w płaszcz kąpielowy. Przypomina Casanovę z filmu Felliniego - już niemłodego, zmęczonego, ale przez okoliczności i ambicję wciąż zmuszanego do potwierdzania swej ponadprzeciętnej męskości. - Nie mam ochoty być pieprzoną babą - krzyczy Prometeusz. - Chcę być sobą. Mam wszystko w d...!
Trywializacji ulega również dar, który Prometeusz wykrada dla ludzi. Żywioł, który ma symbolizować życie, przybiera tu postać papierosa, czyli wyobrażenie konsumpcji bez zważania na jej konsekwencje. W pamięci pozostanie mi scena tańca aktorów wokół Prometeusza z papierosem. Wyglądali jak szczenięta, proszące o kość. Z antycznej Grecji u Gramonta pozostają jedynie nagie ciała młodzieńców oraz pederastia. Skały Kaukazu, do których bogowie przykuli Prometeusza, symbolizuje u niego czerwona drabina – szczeble kariery? W spektaklu Gramonta nie ma antycznych bohaterów. Umarli. Słowo „Prometeusz” dosłownie znaczy „przewidujący”. Na końcu „Narzędzi tortur” giną wszyscy. Pozostaje tylko asystentka reżysera Maggi klepiąca banały o antycznej Grecji. Przez większość przedstawienia Maggi spogląda w lusterko i pudruje sobie nosek. Tryumf człowieka bez właściwości? Czy właśnie to przewiduje Prometeusz? W ciągu czterech dni Windowiska zobaczyliśmy 12 przedstawień. Realizacje młodych zespołów offowych były bardzo różne. Łączyła je inscenizacyjna pomysłowość oraz nasycenie humorem. Nad niektórymi warto jeszcze popracować. Myślę tu np. o „Dwóch Pragach” teatru Fieter z Ozimka. Oparta na pomyśle spotkania Józefa K. i Józefa Szwejka sztuka składa się z 19 scenek,
w których występuje łącznie 12 postaci. Wszyscy bohaterowie mają dużo do powiedzenia. Znużenie zacząłem odczuwać po dziesiątej scenie. Z dobrej strony pokazały się na Windowisku grupy z Trójmiasta. Pełen kobiecej energii był „Światłowstręt” teatru Świnia. Natomiast w opartym na „Turbocie” Güntera Grassa „Rybołówstwie” teatru Stajnia Pegaza ciekawie brzmiały partie chóralne. – Teatrów offowych nie ma co się czepiać – mówi moja znajoma. – To amatorzy, którzy mogli siedzieć w domu i żłopać colę przed telewizorem. A przełamują w sobie wewnętrzne bariery i robią teatr. – Niezły teatr – dodaję od siebie. Krzysztof Górski, „Gazeta Morska”, 9 października 2000


Winda tuż tuż

N
ajtrudniej jest wytrzymać sukces - mówił do młodych ludzi na warsztatach dramaturgicznych Ingmar Villqist. Zajęcia zapowiadały Windowisko - II Festiwal Małych Form Teatralnych, który rusza dzisiaj.

Warsztaty dramaturgiczne rozpoczęły się we wtorek i trwały dwa dni. Prowadziły je dwie znakomitości polskiego teatru - Tadeusz Słobodzianek oraz autor ukrywający się pod pseudonimem Ingmar Villqist. Słobodzianek jest dramaturgiem Teatru Nowego w Łodzi, reżyserem, autorem takich sztuk, jak "Prorok Ilia", "Car Mikołaj", współautorem "Turlajgroszka". Villqist napisał m.in. "Noc Helvera" oraz "Oskar i Ruth". Chęć pójścia w ślady Becketta i Geneta zgłosiło kilkunastu młodych ludzi z całej Polski.

Mistrz i Małgorzata
Małgorzata przyjechała z Warszawy. – Od 9 do 16 pracuję jako urzędniczka, a potem piszę. Zupełnie jak Kafka – mówi. Warszawianka zajmuje się również reżyserią, prowadzi praktyki teatralne dla dzieci z ośrodków szkolno-wychowawczych. Przed zajęciami należało zgłosić jakiś własny tekst. Małgosia opisała historię młodej osoby, która nie potrafi pogodzić się ze śmiercią przyjaciela.

– Dano nam wybór – albo warsztaty albo zajęcia – mówią słuchacze Studium Animatorów Kultury. – Wybór był prosty.

Po chwili okazuje się jednak, że są bardzo twórczymi ludźmi: – Piszę powieści, ale ich nie kończę – opowiada Krzysiek ze studium. Karolina, koleżanka Krzyśka unowocześniła "Kubusia Puchatka" – w jego scenicznym świecie umieściła Mac Donaldsa. Przybyły na warsztaty Karol uczy w szkole matematyki. – Ma niezwykły, aktorski talent – mówi o nim Ingmar Villqist.

Podczas warsztatów dramaturgicznych młodzi ludzie czytali teksty z podziałem na role, tworzyli własne scenki, a na końcu wystawiali je przed złożoną z najbliższych publicznością. – Piszę od 17. roku życia. Moje sztuki są wystawiane od roku, miałem wtedy 39 lat – dodawał młodym otuchy Villqist. – Nigdy nie wiadomo, czy swoich tekstów nie zobaczycie kiedyś na scenie.

Woody Allen od fiskusa
Windowisko rozpocznie się dzisiaj. W konkursie wystąpi dziesięć teatrów z całej Polski, w tym dwa z Trójmiasta. Cztery spektakle zostaną przedstawione w ramach imprez towarzyszących. – Pokazane zostaną przedstawienia, których czas trwania nie przekracza 50 minut, a na scenie nie występuje jednocześnie więcej niż cztery osoby – mówi Marek Brand, dyrektor artystyczny Windowiska. Organizatorzy imprezy pragną, aby festiwal przyczynił się do ożywienia współczesnej dramaturgii, której niedobór odczuwa polski teatr. Chcą to czynić m.in. przy pomocy miesięcznika "Ruch Teatralny". Jutro ukaże się specjalny dodatek do periodyku, w którym znajduje się osiem niepublikowanych nigdzie dramatów. Wyboru dokonał Maciej Nowak – redaktor naczelny "Ruchu Teatralnego". – Sądzę, że dobry polski dramat nie kryje się w piśmie "Dialog", ani w biurkach literatów. Piszą go twórcy niezależni, których scenariusze bronią się same – mówi Maciej Nowak. – Myślę tu o Piotrze Przygodzkim, który napisał sztukę o płaceniu podatków, i nie wahałbym się nazwać go polskim Woodym Allenem. Także o Robercie Konowaliku i jego "Dwóch Pragach". W jednym mieszkaniu wynajmują stancje Józef K. i Józef Szwejk. Dwa wątki zrodzone w czeskiej kulturze.

W festiwalowym jury zasiadają Piotr Cieplak – znany reżyser, związany z warszawskim Teatrem Powszechnym, Maciej Nowak oraz Leszek Bzdyl – tancerz, choreograf, założyciel Teatru Dada von Bzdulow. Zdobywca festiwalowego Grand Prix otrzyma 4,5 tys. złotych. Przedstawienia będzie można oglądać w gdańskim teatrze Miniatura.
Krzysztof Górski, „Gazeta Morska”, 5 października 2000