|
|
II Ogólnopolski
Festiwal Sztuk Autorskich „Windowisko” 2000
O Grand Prix Windowiska 2000 walczyć będzie 10 grup teatralnych,
teatralnych najlepszy spektakl wybierać będzie jury w składzie: Piotr
Cieplak, warszawski reżyser (jego „Wesołe kumoszki z Windsoru” zdobyły
pierwszą nagrodę tegorocznego Festiwalu Szekspirowskiego), Maciej Nowak –
dyrektor NCK i redaktor naczelny miesięcznika „Ruch teatralny” oraz Leszek
Badyl, choreograf, twórca teatru Dada von Bzdulow.
Podczas trzech dni festiwalu zobaczymy m.in. gorzowski Teatr Kreatury i
Teatr Międzymiastowa z Warszawy – oba celnie, w niezwykle twórczy sposób
komentują współczesną rzeczywistość.
Ważne będzie na pewno spotkanie ze szczecińskim Teatrem lalek Pleciuga,
który pokaże wyreżyserowaną przez Annę Augustynowicz sztukę młodziutkiej,
blisko dwudziestoletniej Anety Wróbel „Co się dzieje z modlitwami
niegrzecznych dzieci”. Spektakl, gdzie publiczność wraz z grającymi za jej
plecami aktorami przegląda się w lustrze, opowiada o braku miłości,
odrzuceniu.
Obok grup z Łodzi, Chodzieży, Nowej Soli czy Wągrowca pojawi się silna
reprezentacja trójmiejska. Do konkursu stanie m.in. sopocki Teatr Świnia,
który pokaże spektakl „Światłowstręt” autorstwa siedemnastolatek,
siedemnastolatek dwaj licealiści z Gdyni tworzący Teatr Serce Carlosa
odegrają swoją historię „Serce Carlosa” – parodię telenowel, którą
oglądaliśmy już podczas „Niekabaretu” Macieja Nowaka.
W ramach imprez towarzyszących zaprezentuje się z kolei festiwalowy
gospodarz, teatr Zielony Wiatrak Marka Branda z „Trzema historiami z…”, raz
zabawną, raz refleksyjną opowiastką o różnych odcieniach miłości, ludzkich
marzeniach i tęsknotach.
Sopocka Stajnia Pegaza Ewy Ignaczak pokaże znane już gdańskiej publiczności,
powstałe na kanwie Grassowskiego „Turbota” „Rybołówstwo”, a Marek Kocot z
gdyńskiego Teatru Miejskiego wraz z innymi trójmiejskimi aktorami
zaprezentuje farsę kryminalną „Ogród rogaczy”.
W ramach festiwalu odbędą się również kilkudniowe warsztaty dramatopisarskie
prowadzone przez Tadeusza Słobodzianka i Ingmara Villqista.
Z okazji drugiej edycji festiwalu miesięcznik „Ruch teatralny” wydał
specjalny dodatek zatytułowany „Dramaturgia poboczy”, w którym znajduje się
osiem niepublikowanych dotąd dramatów.
WERDYKT JURY II
FESTIWALU MAŁYCH FORM TEATRALNYCH WINDOWISKO 2000
Jury festiwalu:
Piotr Cieplak, reżyser – przewodniczący jury
Maciej Nowak, redaktor naczelny „Ruchu teatralnego” oraz działu
„Kultura” Gazety Wyborczej
Leszek Bzdyl, choreograf, aktor, twórca autorskiego teatru Dada Von
Bzdulow
postanowiło nie przyznawać Grand Prix.
Trzy równorzędne nagrody otrzymały teatry:
Teatr Kreatury z Gorzowa Wielkopolskiego za spektakl „Radosny żywot
głupka”
Teatr Międzymiastowa z Warszawy za spektakl „Dzień roboczy”
Teatr Za Horyzontem 2 z Chodzieży za spektakl „Opowiedz mi tę historię
jeszcze raz”.
Nagrody za teksty dramatyczne otrzymali autorzy:
Krzysztof Cibor z Teatru Międzymiastowa za tekst „Dzień roboczy”
Robert Konowalik za dramat „Dwie Pragi”.
PROGRAM II FESTIWALU SZTUK AUTORSKICH WINDOWISKO 2000
5
października 2000
17.30 Uroczysta inauguracja festiwalu (duża scena)
18.00 „Trzy historie z...”, Zielony Wiatrak, Gdańsk – impreza
towarzysząca
19.00
„Serce
Carlosa”, Serce Carlosa, Gdynia
20.00 „Krakersy”, Teatr Wiczy, Brodnica – impreza towarzysząca
6 października 2000
18.00
„Światłowstręt”, Teatr Świnia, Sopot
18.45 „Spotkania Marty ze śmiercią”, BAZAK Studio Form
Artystycznych – impreza towarzysząca
20.00
„Dwie Pragi”,
Teatr Fieter,
Ozimek
21:15
„Chity Chity
Bang Bang”, Teatr Von Grovitz, Wągrowiec
7 października 2000
17.00
„Narzędzia tortur”, Terminus A Quo, Nowa Sól
18.30
„Kefir”,
Grupa Teatralna Dziewięciosił, Łódź
19.30 „Rybołówstwo”, Stajnia Pegaza, Sopot – impreza
towarzysząca
20.30
„Radosny żywot głupka”, Teatr Kreatury, Gorzów Wlkp.
8 października 2000
17.00
„Opowiedz mi
tę historię jeszcze raz”, Teatr Za Horyzontem II, Chodzież
18.00 „Ogród Rogaczy”, Teatr z Trójmiasta – impreza
towarzysząca
19.00
„Dzień
roboczy”, Teatr Międzymiastowa, Warszawa
20.00 „Co się dzieje z modlitwami niegrzecznych dzieci?”, Teatr
Lalek Pleciuga, Szczecin – impreza towarzysząca
21.30 Ogłoszenie werdyktu jury, wręczenie nagród, zakończenie
festiwalu
PRASA O
II FESTIWALU SZTUK AUTORSKICH WINDOWISKO 2000
Portret rodzinny
Co
się dzieje z modlitwami niegrzecznych dzieci" to dramat dla dorosłych,
który napisała nastoletnia dziewczyna. Historia patologicznej rodziny
opowiedziana została przy pomocy lalek. Widzowie siedzieli przed
lustrem, w którym odbijała się akcja.
Spektakl w reżyserii Anny Augustynowicz zamknął II Festiwal Małych
Form Teatralnych Windowisko 2000. Impreza zakończyła się w niedzielny
wieczór.Sztukę, którą napisała dwa lata temu Aneta Wróbel, wystawił
szczeciński Teatr Lalek Pleciuga. Podczas przedstawienia podpatrywaliśmy
rodzinę, której życie samo w sobie przypominało kiepski spektakl,
odgrywany według napisanego dawno temu scenariusza. Kobieta nosiła maskę
żony, mężczyzna maskę męża. Byli również rodzinni statyści, jak stojący
trochę z boku dziadek. Z wewnętrznie bezbarwnymi ludźmi kontrastowały
uosabiające je pstrokate marionety. Jedyną postacią graną wyłącznie
przez żywego aktora było niekochane, upośledzone dziecko - świadek
rodzinnych wydarzeń. Niezbędny element domowej scenografii stanowił
wazon z kwiatami, o obecność którego upominała się podczas każdego
obiadu matka. Poszczególne akty "dramatu" oddzielone były posiłkami,
poprzedzonymi modlitwą. Rutynę rodzinnego życia rozrywa kochanka ojca
rodziny, która pewnego dnia przekracza progi jego domu.Nie było w
spektaklu szczecińskiego teatru przemocy czy gwałtu. Atmosfera chłodu,
poczucie, że "coś tu nie gra" budowana była za pomocą tworzonych co
chwila, dotkliwych dysonansów. Powstawały one w wyniku zetknięcia
obumarłych emocjonalnie członków familii z nasyconymi rodzinną symboliką
rekwizytami: stołem jako miejscem spotkań, czy ogromną ramą obrazu,
zakreślającą przestrzeń sceniczną (co nasuwało wrażenie, że oglądamy
portret rodzinny). Kreowała je również puszczana co jakiś czas z taśmy
piosenka kilkuletniego dziecka. - To jest także nasz świat, nie możemy
od niego uciekać - chcieli powiedzieć nam artyści, gdy w lustrze
obserwowaliśmy nie tylko ich, ale i siebie.W niedzielny wieczór rozdano
również nagrody Windowiska. W konkursie wystąpiło osiem teatrów. Jury w
składzie: Piotr Cieplak, reżyser związany z warszawskim Teatrem
Powszechnym, Maciej Nowak oraz Leszek Badyl, choreograf i tancerz,
postanowiło nie przyznawać Grand Prix. – To nie znaczy, że było źle –
mówił Bzdyl. – Po prostu podczas tego Windowiska nie było spektaklu tej
rangi, co zeszłoroczny „Oskar i Ruth” teatru Kriket.Trzy równorzędne
wyróżnienia otrzymały teatr Kreatury z Gorzowa Wielkopolskiego za
„Radosny żywot głupka”, teatr Za Horyzontem II z Chodzieży za „Opowiedz
mi tę historię jeszcze raz” oraz teatr Międzymiastowa za „Dzień
roboczy”. Nagrody za najlepsze scenariusze ufundował marszałek
województwa pomorskiego. Otrzymali je Krzysztof Cibor za "Dzień roboczy"
oraz Robert Konowalik za "Dwie Pragi".
Krzysztof Górski, „Gazeta Morska”, 10 października 2000
Mów mi
Prometeusz
Spektakl dobry
budzi sprzeczne emocje. Tak było w przypadku "Narzędzi tortur" teatru
TERMINUS A QUO z Nowej Soli. Wczoraj zakończył się II Festiwal Małych
Form Teatralnych Windowisko.
Artyści TERMINUS A QUO robili teatr na oczach widzów. Ba, w pewnych
momentach lekceważyli Edwarda (reżysera, a zarazem postać z dramatu) i
na scenie zaczynał panować rozgardiasz. Swoje "Narzędzia tortur" Edward
Gramont, twórca istniejącego już ćwierć wieku teatru, zadedykował
Prometeuszowi. Dlaczego grecki bóg ognia i dobroczyńca ludzkości, postać
pełna patosu, został wybrany na bohatera dramatu? - To odwołanie się do
kolebki kultury europejskiej, co mówię, kultury światowej - odpowiada
Gramont w swoim tekście. Prometeusz jest mu potrzebny także dlatego, że
jest symbolem nadziei, którą reżyser z ogromną zaciekłością niszczy. W
przedstawieniu z Nowej Soli "kolebka kultury" zostaje wywrócona,
"dziecko" zaś wypadło z niej, wybijając sobie ząbki. Prometeusz nie ma w
tym spektaklu nic ze swojego patosu. Jest antybohaterem, anty-Grekiem.
Kobietą o przeciętnej urodzie, ubraną w płaszcz kąpielowy. Przypomina
Casanovę z filmu Felliniego - już niemłodego, zmęczonego, ale przez
okoliczności i ambicję wciąż zmuszanego do potwierdzania swej
ponadprzeciętnej męskości. - Nie mam ochoty być pieprzoną babą - krzyczy
Prometeusz. - Chcę być sobą. Mam wszystko w d...!
Trywializacji ulega również dar, który Prometeusz wykrada dla ludzi.
Żywioł, który ma symbolizować życie, przybiera tu postać papierosa,
czyli wyobrażenie konsumpcji bez zważania na jej konsekwencje. W pamięci
pozostanie mi scena tańca aktorów wokół Prometeusza z papierosem.
Wyglądali jak szczenięta, proszące o kość. Z antycznej Grecji u Gramonta
pozostają jedynie nagie ciała młodzieńców oraz pederastia. Skały
Kaukazu, do których bogowie przykuli Prometeusza, symbolizuje u niego
czerwona drabina – szczeble kariery? W spektaklu Gramonta nie ma
antycznych bohaterów. Umarli. Słowo „Prometeusz” dosłownie znaczy
„przewidujący”. Na końcu „Narzędzi tortur” giną wszyscy. Pozostaje tylko
asystentka reżysera Maggi klepiąca banały o antycznej Grecji. Przez
większość przedstawienia Maggi spogląda w lusterko i pudruje sobie
nosek. Tryumf człowieka bez właściwości? Czy właśnie to przewiduje
Prometeusz? W ciągu czterech dni Windowiska zobaczyliśmy 12
przedstawień. Realizacje młodych zespołów offowych były bardzo różne.
Łączyła je inscenizacyjna pomysłowość oraz nasycenie humorem. Nad
niektórymi warto jeszcze popracować. Myślę tu np. o „Dwóch Pragach”
teatru Fieter z Ozimka. Oparta na pomyśle spotkania Józefa K. i Józefa
Szwejka sztuka składa się z 19 scenek,
w których występuje łącznie 12 postaci. Wszyscy bohaterowie mają dużo do
powiedzenia. Znużenie zacząłem odczuwać po dziesiątej scenie. Z dobrej
strony pokazały się na Windowisku grupy z Trójmiasta. Pełen kobiecej
energii był „Światłowstręt” teatru Świnia. Natomiast w opartym na
„Turbocie” Güntera Grassa „Rybołówstwie” teatru Stajnia Pegaza ciekawie
brzmiały partie chóralne. – Teatrów offowych nie ma co się czepiać –
mówi moja znajoma. – To amatorzy, którzy mogli siedzieć w domu i żłopać
colę przed telewizorem. A przełamują w sobie wewnętrzne bariery i robią
teatr. – Niezły teatr – dodaję od siebie. Krzysztof Górski, „Gazeta
Morska”, 9 października 2000
Winda tuż tuż
Najtrudniej
jest wytrzymać sukces - mówił do młodych ludzi na warsztatach
dramaturgicznych Ingmar Villqist. Zajęcia zapowiadały Windowisko - II
Festiwal Małych Form Teatralnych, który rusza dzisiaj.
Warsztaty dramaturgiczne rozpoczęły się we wtorek i trwały dwa dni.
Prowadziły je dwie znakomitości polskiego teatru - Tadeusz Słobodzianek
oraz autor ukrywający się pod pseudonimem Ingmar Villqist. Słobodzianek
jest dramaturgiem Teatru Nowego w Łodzi, reżyserem, autorem takich
sztuk, jak "Prorok Ilia", "Car Mikołaj", współautorem "Turlajgroszka".
Villqist napisał m.in. "Noc Helvera" oraz "Oskar i Ruth". Chęć pójścia w
ślady Becketta i Geneta zgłosiło kilkunastu młodych ludzi z całej
Polski.
Mistrz i Małgorzata
Małgorzata przyjechała z Warszawy. – Od 9 do 16 pracuję jako
urzędniczka, a potem piszę. Zupełnie jak Kafka – mówi. Warszawianka
zajmuje się również reżyserią, prowadzi praktyki teatralne dla dzieci z
ośrodków szkolno-wychowawczych. Przed zajęciami należało zgłosić jakiś
własny tekst. Małgosia opisała historię młodej osoby, która nie potrafi
pogodzić się ze śmiercią przyjaciela.
– Dano nam wybór – albo warsztaty albo zajęcia – mówią słuchacze Studium
Animatorów Kultury. – Wybór był prosty.
Po chwili okazuje się jednak, że są bardzo twórczymi ludźmi: – Piszę
powieści, ale ich nie kończę – opowiada Krzysiek ze studium. Karolina,
koleżanka Krzyśka unowocześniła "Kubusia Puchatka" – w jego scenicznym
świecie umieściła Mac Donaldsa. Przybyły na warsztaty Karol uczy w
szkole matematyki. – Ma niezwykły, aktorski talent – mówi o nim Ingmar
Villqist.
Podczas warsztatów dramaturgicznych młodzi ludzie czytali teksty z
podziałem na role, tworzyli własne scenki, a na końcu wystawiali je
przed złożoną z najbliższych publicznością. – Piszę od 17. roku życia.
Moje sztuki są wystawiane od roku, miałem wtedy 39 lat – dodawał młodym
otuchy Villqist. – Nigdy nie wiadomo, czy swoich tekstów nie zobaczycie
kiedyś na scenie.
Woody Allen od fiskusa
Windowisko rozpocznie się dzisiaj. W konkursie wystąpi dziesięć
teatrów z całej Polski, w tym dwa z Trójmiasta. Cztery spektakle zostaną
przedstawione w ramach imprez towarzyszących. – Pokazane zostaną
przedstawienia, których czas trwania nie przekracza 50 minut, a na
scenie nie występuje jednocześnie więcej niż cztery osoby – mówi Marek
Brand, dyrektor artystyczny Windowiska. Organizatorzy imprezy pragną,
aby festiwal przyczynił się do ożywienia współczesnej dramaturgii,
której niedobór odczuwa polski teatr. Chcą to czynić m.in. przy pomocy
miesięcznika "Ruch Teatralny". Jutro ukaże się specjalny dodatek do
periodyku, w którym znajduje się osiem niepublikowanych nigdzie
dramatów. Wyboru dokonał Maciej Nowak – redaktor naczelny "Ruchu
Teatralnego". – Sądzę, że dobry polski dramat nie kryje się w piśmie
"Dialog", ani w biurkach literatów. Piszą go twórcy niezależni, których
scenariusze bronią się same – mówi Maciej Nowak. – Myślę tu o Piotrze
Przygodzkim, który napisał sztukę o płaceniu podatków, i nie wahałbym
się nazwać go polskim Woodym Allenem. Także o Robercie Konowaliku i jego
"Dwóch Pragach". W jednym mieszkaniu wynajmują stancje Józef K. i Józef
Szwejk. Dwa wątki zrodzone w czeskiej kulturze.
W festiwalowym jury zasiadają Piotr Cieplak – znany reżyser, związany z
warszawskim Teatrem Powszechnym, Maciej Nowak oraz Leszek Bzdyl –
tancerz, choreograf, założyciel Teatru Dada von Bzdulow. Zdobywca
festiwalowego Grand Prix otrzyma 4,5 tys. złotych. Przedstawienia będzie
można oglądać w gdańskim teatrze Miniatura.
Krzysztof Górski, „Gazeta Morska”, 5 października 2000
|
|
|